W  VI edycji   Półmaraton Słowaka Grodzisk Wlkp 10-06-2012 nie mogło zabraknąć  nas  Chyżaków  w mocnym   11 osobowym składzie : Asia ,  Ada,  Romek ,  Michał, Piotr,  Karol , Adam,  Jarek,  Krzysztof,  Sławek  i Jacek .  

Poniżej  relacja  z biegu  Sławka   dla  którego  był  to debiut  na  dystansie  21 km  oraz  Adama:

Wyjechaliśmy o ósmej rano. Część z nas pakiety startowe odebrała już w sobotę         a w nich gadżet czyli szlafrok 🙂   a także gąbkę-  przestrogę , że na półmaratonie nie będzie lekko gdy będzie ciepło.  Po wypiciu herbaty na boisku szkolnym Liceum im. Słowackiego i obejrzeniu sprzętu, reklamowanego przez firmy sportowe, zaczęliśmy się zbierać w grupie.  Był duży tłok, półmaraton zgromadził wielu biegaczy  z całego świata, że nie każdą osobę z naszego klubu można było dojrzeć.

 

Na krótko przed godziną 11 w asyście Orkiestry Dętej pod dyrygenturą Pana Słowińskiego przeszliśmy na rynek. Tam niespodzianka spotkanie z Prezesem Ryśkiem, który nie biegł ze względu na udział w Biegu Rzeźnika.

 

 

 

Punkt 11 nastąpił start. Ze względu na ogromną ilość osób pierwszy kilometr biegliśmy w dużym ścisku. Z kolejnymi kilometrami było już luźniej. Słońce świeciło zza chmur co powodowało uczucie gorąca, na szczęście oprócz punktów  z wodą pitną i tą do mycia mieszkańcy uruchomili węże ogrodowe i przynieśli miski z wodą.

 

 

Podkreślić należy kulturalny doping zarówno dla szybkich biegaczy jak i dla „żółwi” 🙂  Zawodom towarzyszyła dobra oprawa muzyczna.  Po przybiegnięciu każdy uczestnik otrzymał medal z grodziskim ratuszem.

Mi udało się przebiec pierwszy półmaraton i na mecie pogratulować udziału z Panem Jackiem Fedorowiczem znanym satyrykiem. Organizatorzy zapewnili coś dla ducha – muzykę, jak i coś dla ciała-kiełbaski, ciasto, kawę i piwo. Dziś podjąłem przygotowania do kolejnego wyzwania…Poznańskiego Maratonu…

 

Adam  :

 

Moc była w ten  dzień na niskim poziomie 🙂 na dodatek prawie spóźnił bym się na bieg bo musiałem cały Grodzisk objechać, żeby dojechać do parkingu. Bałem się tego startu i szczerze to nawet w ten dzień nie chciało mi się biec, bo zmęczenie dawało o sobie znać.

 

 

 

Dlatego ruszyłem powoli i pierwsze 10 km zastanawiałem się czy dam radę przebiec całość a po 10 km doszedłem do wniosku, że nawet fajnie się biegnie i troszkę przyspieszyłem po drodze spotykając Michała i Jarka 🙂 ostatecznie skończyłem bieg z niezłym wynikiem 1:44:18 i szczerze byłem zaskoczony, że wykręciłem taki, jak na moje warunki, dobry czas 🙂

 

 

 

 

 



Komentarze zablokowane.