Ranek 27 maja był dość pochmurny.  Wstałem dość wcześnie, pewnie spowodowała to trochę trema, bo to mój pierwszy bieg w zawodach,  podczas których mierzony jest czas, czyli Wolsztyńska 10.  Po śniadaniu spakowałem plecak i udałem się na miejsce zbiórki, czyli pod Biuro Informacji Miejskiej na pl. Niepodległości w Nowym Tomyślu.  Zaczęło się przejaśniać. Po chwili czekania pojawili się inni klubowicze i wyjechaliśmy do Wolsztyna.

Po sprawnym przemieszczeniu się,idąc w celu rejestracji minęliśmy  stojak z medalami. Chłopak pilnujących ich zażartował że można je kupić po 5 zł J ale nikomu z nas nawet nie przeszło na myśl  by zdobyć medal bez biegania. Następnie  dokonaliśmy rejestracji, wydano numer startowy  z chipem i ulubioną przez wszystkich klubowiczów rzecz, mianowicie pakiet startowy z gadżetami i koszulki okolicznościowe.

Po około godzinnym oczekiwaniu na rozpoczęcie biegu poproszono nas w okolicę startu.  Wraz z kilkoma klubowiczami  odbyliśmy  rozgrzewkę, po której zobaczyłem że obok nas stoi Pan Ryszard Grobelny. Prezydent Poznania podszedł do naszych klubowiczów a Prezes Rysiek nas przedstawił.

 

Po odprawie krzyknęliśmy „Chyży” co zostało zauważone przez innych uczestników biegu. Nadeszła chwila startu.Po odegraniu kilku utworów przez orkiestrę i odliczeniu od dziesięciu do zera – ruszyliśmy.

 

Trasa biegu wynosiła 2 pętle po 5 km czyli 10 km. Pierwsze kilometry  w palącym słońcu pokazały, że nie będzie łatwo. Na szczęście było ustawione dużo stoisk z wodą i kurtyna obok straży pożarnej. Po przebiegnięciu połowy dystansu straciłem trochę sił, moim marzeniem było dobiec do mety i uświadomiłem sobie ile treningów i pracy potrzeba by stać się biegaczem.

 

Gdy kończyłem  bieg ucieszyłem się,   klubowicze, którzy przede mną dobiegli do mety wybiegli by mnie dopingować. Wydobyłem z siebie jeszcze trochę siły, by szybko wbiec na metę. Udało się, pierwszy medal zdobyty.

 

Po biegu zjedliśmy tradycyjną grochówkę i kiełbaski, a potem uczestniczyliśmy w dekoracji zwycięzców i losowaniu nagród. Wyjazd był bardzo udany  koledzy z „Chyżego’ pobili rekordy życiowe a dla mnie przysłowiowe „pierwsze koty za płoty”…

relację  przygotował

Sławek

Dla  uzupełnienia  dodam, że  nasz  Ryszard  zajął  I  miejsce  w swojej kategorii  GRATULUJEMY  🙂 …..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

……. i nie  tylko  on  wrócił  do  domu z nagrodą   w  końcu  DVD  trafiło  do  naszego  klubowego  kolegi Piotra   następnym  razem  może  w końcu  Grzesiowi  się  poszczęści  🙂  …..

 

 

foto relacja 

 

 



Komentarze zablokowane.